Chińczycy poziom wyżej

Bartłomiej Magierowski

Jeszcze 20 lat temu przeciętny Chińczyk martwił się tylko o pracę i pieniądze na życie, a raczej dosłownie - na jedzenie. W kraju środka bowiem, gdzie ludzie cierpieli głód przez wiele lat, teraz także pożywienie odgrywa najważniejszą rolę. Nie musisz mieć wypchanego portfela, ale jeśli nie masz ryżu, zielonych warzyw, kawałeczka mięsa oznacza to biedę.

Oczywiście do dzisiaj ludzie w wielu rejonach Chin żyją w ubogich warunkach. Ale jednocześnie nowobogaccy wspinają się coraz wyżej pracując w wielkich korporacjach i zachwycając się życiem w ogromnych metropoliach.

Wielu z nas ma przed oczami piramidę potrzeb, ale trudno sobie wyobrazić, że do niedawna Chińczycy skupiali się tylko na pierwszym poziomie tej piramidy. Najważniejsze było zaspokojenie potrzeb fizjologicznych, zresztą wielu prostych ludzi na wsi, czy robotników budujących wieżowce i stadiony w miastach, nawet teraz koncentruje się tylko na jedzeniu i spaniu. Miliony Chińczyków nie czują się nawet bezpiecznie, co byłoby drugim poziomem piramidy Maslowa. Nie chodzi tu raczej o ogólne poczucie bezpieczeństwa, bo na ulicach jest stosunkowo bezpiecznie (nie ma bandytyzmu). Problem jest bardziej złożony – duża większość Chińczyków nie ma nawet żadnego ubezpieczenia. Robotnicy w fabrykach są zatrudnieni na podstawie ogólnej, zbiorowej umowy. Nie mają praktycznie żadnych praw, a w razie utraty zdrowia nie przysługuje im żadna renta. Gdy przeciętny człowiek trafia do szpitala, jego rodzina musi szykować majątek w przypadku poważnego schorzenia. Życie zwykłych ludzi to ciągłe ryzyko, wystarczy popatrzeć na ruch uliczny. Rowerzystów i pieszych traktuje się jak powietrze, wszystkie prawa ruchu drogowego sprzyjają posiadaczom samochodów.

Szczególnie teraz, gdy w Chinach pojawiają się nowe szanse, nowe możliwości, a kraj środka rozwija się w ekspresowym tempie wielu wykształconych młodych ludzi ma okazję zrealizować potrzeby wyższego rzędu. Czasami zapominają nawet o podstawowych potrzebach, są tak zajęci pracą, karierą, albo po prostu przesiadują godzinami w Internecie, że nie mają czasu dobrze zjeść, czy się wyspać.

Realizują też swoje potrzeby przynależności do grupy. Zakładają fora Internetowe, organizują wspólne wycieczki, imprezy, zrzeszają się w klubach. Fotograficzne forum w Shenzhen potrafi zgromadzić nawet sto osób na wspólne zdjęcia w sobotnie popołudnie. Sprzęt, jaki posiadają ci amatorzy i miłośnicy fotografii jest szokująco drogi, z najwyższych półek. Podobnie wyglądają grupy zrzeszające miłośników sportu. W dużych miastach Chin jest zwykle kilka profesjonalnych sklepów rowerowych, ale to wystarczy, by grupa około dwudziestu zapaleńców zaopatrzyła się w markowy sprzęt. Rafki ich rowerów są często kilka razy droższe od zwykłego roweru przeciętnego Chińczyka. John Liu uwielbia lekkie rowery, ostatni MTB składał samodzielnie, a części zamawiał z USA, rower kosztował go około piętnaście tysięcy złotych. Jego rękawiczki, kask i koszulki rowerowe to równowartość rocznego przychodu ludzi mieszkających gdzieś na odległej wsi. Praktycznie każde miasto i miasteczko Chin szczyci się swoim polem golfowym. Ta prestiżowa dyscyplina sportu zachwyca Chińczyków. Podobnie jest z tenisem. Na wielu ulicach młodzi ludzie w dresach oferują karnety na siłownie. Tysiące młodych Chińczyków płaci równowartość dwóch tysięcy złoty za roczny dostęp do siłowni. Nie chodzi raczej o rozbudowę muskulatury, ale o nowy, aktywny sposób spędzania wolnego czasu.

Zhu odwiedziła już Europę, a miesiąc temu wróciła z USA. Nie musi tam zostawać. Ma tutaj świetną pracę w japońskiej firmie, kupiła też mieszkanie i samochód. Czy marzy jej się praca kelnerki w barze w amerykańskim China town? Wybór jest oczywisty. Podobnie postąpiła Claudia Cai, która na co dzień jest dziennikarzem lokalnej gazety. Nie chce mieszkać w Europie, bo dobrze żyje jej się w Chinach, poza tym nie mogłaby funkcjonować bez chińskiego jedzenia. To nie przeszkadzło jej, aby w tym roku spędzić dwutygodniowe wakacje w Grecji.

Obecnie wszystkie centra handlowe buduje się obowiązkowo z kinem, o którym robotnicy z przedmieści mogą jedynie pomarzyć. Oni gromadzą się wieczorem przed hipermarketem, gdzie oglądają wiadomości i jakieś seriale na telebimie lub zwykłym telewizorze. Nie będzie im dane zaspokoić potrzeb wyższego rządu. Mieszkańcy metropolii funkcjonują inaczej. Koncerty, przedstawienia, chińska opera, wspomniane kina, w zasadzie tylko niewielki procent mieszkańców Chin obcuje z kulturą. Dotyczy to tylko dużych miast, na wsi trudno znaleźć porządną książkę, a rodzice nie mają nawet pieniędzy na zwykłe, używane podręczniki szkolne. Trzydziestoletnia już Liu wspomina, jak ojciec odmawiał jej zakupu książki, ale sam w tym czasie wydawał pieniądze na papierosy. Edukacja, książki – nie dotyczyły już zaspokajania fizjologicznych potrzeb, ale głód nikotynowy można do takich potrzeb zaliczyć. Dzisiejsi uczniowie pięknych, nowoczesnych szkół w Szanghaju, Pekinie i Shenzhen nie tylko mają dostęp do przeróżnych książek, ale tak samo do pomocy multimedialnych.

Niektórzy koniecznie chcą zrealizować potrzebę wyróżnienia się. Programy takie jak Idol to już powszechność w chińskiej i tajwańskiej telewizjii. Młodzież próbuje zdobyć uznanie publiczności swoimi umiejętnościami śpiewu, tańca, a czasami po prostu żartami i wygłupami. Wybranym się udaje i trafiają na okładki płyt, udzielają szokujących wywiadów w kolorowych pisamch, stają się uwielbieńcami tłumów. Oczywiście cenzura nie pozwoli im na wulgarność, jaką u nas popularyzuje Doda, ale mimo wszystko odmieniają swój los. Stają się rozpoznawalni, wyjątkowi, zdobywają szacunek. Tym samym klasyfikują się trzy poziomy powyżej potrzeb zwykłych ludzi.

Niestety nie każdy zostaje gwiazdą Idola! Nie każdy może zrealiozwać potrzeby wyższego rzędu, bo to przecież wiąże się z wykształceniem i pieniędzmi. Edukacji w Chinach jest bardzo droga, choć w dużych miastach są przeróżne uczelnie, kursy, piękne gmachy bibliotek, księgarnie wielkości naszych hipermarketów, a ilość materiałów do nauki angielskiego można liczyć w tonach - ale czy każdy Chińczyk ma do tego dostęp? Jeśli ludzie nie mogą zaspokoić podstawowych potrzeb, czy myślą o rozwijaniu jakiegoś hobby, inwestowaniu w edukację?


KOPIOWANIE, PRZEPISYWANIE, CYTOWANIE, PUBLIKOWANIE CAŁOŚCI LUB FRAGMENTU TEKSTU BEZ ZGODY AUTORA JEST ZABRONIONE!!!

Koniecznie dodaj komentarz do tego tekstu!

Autor komentarza:

Komentarz (do 250 znaków, dane obowiązkowe):

Przepisz kod weryfikacji (obowiązkowo):


rafal

komentarz z dnia 4.10.2008, godz. 12:58

Wybieram się niebawem na dłużej do Pekinu, ... nieocenione źródło informacji te twoje felietony, dzienniki.

Agus

komentarz z dnia 12.4.2008, godz. 13:33

Świetny felieton, czytam juz ktorych z kolei i coraz bardziej fascynują mnie te rejony:)


 

 

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone