Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
Przyleciało do Szanghaju kilku panów z Polski. Jeden z nich powiedział mi, że byli zaszokowani, spodziewali się, że Chiny to biedny i przede wszystkim zacofany kraj! Nie mogli uwierzyć w to, jakie tu jeżdżą samochody, pociągi, metro, autobusy, jakie potężne wieżowce ich otaczały. Ich pierwszy przyjazd do Chin, oczywiście odwiedzili też mniejsze miejscowości, nie tylko Szanghaj. Wypada podziękować polskim mediom i naszym politykom, że kształtują taki właśnie obraz Chin! Więszkość ludzi z Polski boi się tu przylecieć, bo komunizm, kara śmierci na każdym kroku, żołnierze z AK74, czołgi na ulicy i ciężka praca za miskę ryżu - powodzenia tym, którzy w to wierzą. 100% osób, które pierwszy raz przyleciały do Chin były mile zaskoczone i zdziwione potęgą i postępem, rozwojem kraju środka. W Polsce o Chinach pisze się źle, a jak dobrze to tylko w liczbach (nie daj Boże coś pochwalić czy wzorować się na czymś): "przyrost naturalny... PKB... wymiana handlowa USA - Chiny...", takie suche fakty.
Martwi mnie trochę rozwój fotografii cyfrowej. Nie twierdzę, że jestem specem od fotek, wielkim artystą itp. ale przynajmniej zaczynałem od typowych lustrzanek, wiem co to przysłona, ISO, czas naświetlania itp. Większość ludzi, którzy kupili byle cyfrówkę, zrobili zdjęcie palca, własnej stopy, butelki piwa, albo foto brata w garażu i myślą, że są prawdziwymi fotografami i od razu pakują takie zdjęcia do różnych galerii foto w sieci. Po co? Niech trzymają to sobie w rodzinnym albumie! Nie wiem skąd w nich takie poczucie wyższość, po prostu wszyscy mają dusze artystów... i byle jaki aparat cyfrowy.
Zobaczcie, jak to dziwnie jest na tym świecie. W Polsce mamy becikowe i tak coraz mniej dzieci przychodzi na świat. A w Chinach? Można mieć tylko jednego syna, albo dwie córki - inaczej płaci się niesamowite kary pieniężne, na przykład przy trzecim, czwartym dziecku. Inne rozwiązanie w Chinach to też przymusowe aborcje. Piszę o tym, bo dzisiaj rano spotkłem znajomego, który ma już dwie córki, mówi, że gdyby miał trzecią to mu pensji braknie na te kary, nie ma mowy o kolejnym dziecku. A jak panna jest w ciąży? Nie ma raczej opcji samotnej matki - brak zgody na poród i przymusowa aborcja, no chyba że też zapłaci, albo ma jakieś znajomości. Bo w Chinach przed ciążą w ogóle trzeba mieć na to zgodę na piśmie. Taki ten świat pokręcony!
Byłem dwa dni w małym miasteczku, okolice ZhongShan i muszę przyznać, że też się rozwija i zmienia. Małe sklepiki zmieniły się w większości w firmowe sklepy z chińskimi markami odzieży, butów i toreb. Przemysł też coraz lepiej rozwinięty, biedy praktycznie nie widać. Nie twierdzę, że każdy jest milionerem, ale widać, że ludzie mają pracę i stać ich chociażby (jeśli nie na samochód) to na dobry skuter, dobre ubranie i mogą też zjeść w restauracji. Chiny rosną jak na drożdżach, może trochę nierówno, no ale żadne ciasto nie jest idealne!
Jedna Chinka mówi mi dzisiaj, że jest chrześcijanką. Sprawdzam... pytam ją w jakich trzech osobach występuje Bóg. Odpowiedź prawidłowa! Pytam o dziesięć przykazań, nie bardzo wie, o co chodzi. Podpowiadam trochę, dalej nic. Pytam, kto był poprzednio papieżem? Odpowiedź: "W ogóle nie interesuje mnie papież!". Po chwili dodaje: "Nawet jeśli znamy wszystkich papieży, przestrzegamy 10 przykazań (których sama nie zna) i tak nie będziemy zbawieni, jeśli nie przestrzegamy zasad określonych przez Jezusa (to właśnie 10 przykazań?!) - nie będziemy ocaleni, gdy nastanie koniec świata" - coś w tym stylu. Powiedziałem jej, że nie ma za bardzo pojęcia, czym jest wiara chrześcijańska i że gada, jak w jakimś amerykańskim talk-show. Hasła w stylu "Jesus will save me!". Z wiarą to Chińczycy mają jednak problemy i większość jest ateistami.
