Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Poniedziałek, 21 styczeń 2008 godz. 05:47

W Polskich mediach już zaczyna się nagonka na igrzyska w Pekinie. Wyciągają wszystkie absurdy, błędy, pomyłki organizatorów i tworzą z tego żarty. Nie przypominam sobie takich anegdot przed igrzyskami w Atlancie, Sydney, czy Atenach. Dlaczego? Bo Chińczycy w naszym mniemani to takie kitajce, z których można się pośmiać. Znam jednak dobrze mentalność Chińczyków i wiem, że do pewnych spraw potrafią się przyłożyć, a nawet sławna polska gościnność nijak ma się do gościnności i życzliwości Chińczyków. Oni pomagają każdemu, nawet jeśli nie potrafią się porozumieć po angielsku, w hotelach, na lotniskach, na granicy prowadzą gości jak za rączkę. Olimpiada na pewno wszystkich zdziwi i będzie wspaniała, ale w Polsce nikt tego nie przyzna, bo zajmą się prawami człowieka i wolnością Tybetu. Ludzie po prostu nie rozumieją, że ten kraj musi taki być i że miliony muszą cierpieć, żeby tysiącom się dobrze wiodło. Tak już jest.

Sobota, 19 styczeń 2008 godz. 10:12

Dzisiaj w parku organizują piknik rodzinny pod hasłem "Jedna para - jedno dziecko". Takie propagandowe show, przygotowali scenę, setki krzeseł i będę coś prezentowali. Lepiej uczyli by antykoncepcji w szkołach średnich, niż tłumaczyli coś małżeństwom, które po fakcie mają 2-3 dzieci. Osobiście znam już dwie pary, które nielegalnie mają drugie dziecko, więc ta polityka jednego dziecka w dużym stopniu nie działa.

Piątek, 18 styczeń 2008 godz. 13:06

Dzisiaj w chińskim Carrefourze była degustacja wódek Smirnoff i likieru Baileys. Szkoda, że w Polsce tego nie ma. Już sobie wyobrażam te kolejki starszych panów - setka degustacji i od nowa, z powrotem do kolejki. W takim hipermarkecie zakupy to przyjemność, każdy mężczyzna chętnie poszedł by ze swoją żoną. "Ty sobie idź kochanie tam popatrz, a ja tu stanę w kolejce z kolegami". A na rynku chińskim nie było żadnych degustatorów. I tu ziarno padło na niepodatną glebę.

Piątek, 18 styczeń 2008 godz. 03:06

Znalazłem dzisiaj w sieci stronę WWW pewnej chińskiej firmy handlującej tanią biżuterią (prowincja Zhejiang). Wyobraźcie sobie, że na stronie reklamują się wizerunkiem premiera Donalda Tuska! Ciekawe... będzie zadyma.

Niedziela, 13 styczeń 2008 godz. 14:57

Jadłem ostatnio bardzo dziwnego chińskiego 'słodycza', jeśli w tym kraju w ogóle można coś nazwać słodyczami. Była to płaska owocowa galaretka, taka mała przekąska. W zasadzie bez smaku, ale... co najdziwniejsze z obu stron była pokryta opłatkami?! Dokładnie tak, lekkie, proste ciasto w smaku i z wygląda jak nasze wigilijne opłatki. Coż za profanacja! Galaretka pokryta opłatkiem, żeby się palce nie kleiły.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone