Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Piątek, 3 lipiec 2020 godz. 23:31

W Shenzhen, w ciągu kilku tygodni w kwietniu i maju 19 dzieci popełniło samobójstwa. Dlaczego? Głównie chodzi o presję związaną z egzaminami w szkołach podstawowych i średnich. Przez 2 miesiące nauka odbywała się zdalnie, w domu... wielu rodziców wykupiło różne dodatkowe lekcje online, dodatkowe zajęcia. Obserwując naszych znajomych - mam czasem wrażenie, że dzieci w Chinach są traktowane jak produkt inwestycyjny. Inwestuję w dziecko i realizuję swoje marzenia, pragnienia. Oczywiście, każdy rodzic chce lepszej przyszłości dla swojego dziecka, ale dzieci w Kraju Środka mają za dużo presji. Dodatkowo w szkołach prowadzone są bardzo szczegółowe rankingi uczniów, kto jest najlepszy, kto jest najgorszy. To samo zresztą funkcjonuje wszędzie, w zakładach, w szpitalach, w hotelach. Jeśli będziecie w Chińskim banku czy szpitalu/przychodni możecie przy wejściu zobaczyć zwykle ranking "najlepszych pracowników" ze zdjęciami. W Chinach od dawna panuje kult bycia najlepszym, a w dorosłym życiu kult bycia najbogatszym. Często jest tak, że noworodek ma już zaplanowaną przyszłość przez rodziców, odpowiednio dobrane imię. Trudno mi to sobie wyobrazić, ale tak niestety jest. Niektórzy nasi znajomi z prowincji Guangdong czy Hunan, a nawet Chińczycy mieszkający za granicą traktują dzieci jako, jakiś fundusz. Teraz inwestują, ale to się powinno zwrócić. Nie interesują się tak bardzo sferą emocjonalną dziecka, jego problemami, niezaradnością. Jest jakiś przykaz z góry "masz być najlepszy!". Te dzieci naprawdę nie mają lekko. Szkoła od rana do wieczora, z przerwą obiadową, późnym wieczorem czy nawet w nocy dodatkowe zajęcia np. angielski online z native speakerami z USA, Anglii, Australii, nauka gry na fortepianie, korepetycje. Do tego zarówno władza, jak i rodzice oczekują posłuszeństwa, dyscypliny od dzieci. Wspominałem już o musztrach w przedszkolu. Ma to jakieś plusy, ale z niczym nie można przesadzać. Te dzieci nie mają wolności, nie mają czasu, nie mają prawdziwego dzieciństwa. Rodzice tylko wymagają, ale często jest tak, że od urodzenia do wieku przedszkolnego to dziadkowie zajmowali się wnukami. Szkoda, że to wszystko tak mocno odbija się później na psychice dzieci i nie wytrzymują tej presji, nie mogą podołać niezdrowym oczekiwaniom rodziców.

Sobota, 6 czerwiec 2020 godz. 01:31

Premier Chińskiej Republiki Ludowej zachęca obywateli swojego kraju, aby wspierali handel uliczny. W każdej metropolii (populacja 15 mln ludzi), miasteczku (populacja 5mln ludzi) i wiosce (populacja 500 tysięcy ludzi ;-) ) zawsze były obecne różne stragany, stoiska czy zwykłe kocyki na chodniku. Najczęściej można było spotkać ruchome restauracje oferujące bułeczki, pierożki, wołowinę czy baraninę na patyku, sławne pampuchy, chińskie hamburgery, melony i arbuzy itd. Oprócz tego pojawiały się osoby oferujące książki, drobne zabawki, pamiątki - coś w stylu naszych odpustowych straganów. Niektórzy potrafili nosić produkty na sobie, przy sobie, w torebkach, w plecakach, workach. Kilka razy byłem świadkiem, jak China Security czy inne jednostki policji przeganiały takich ludzi. Naród się bogacił i ubywało tych stoisk, ludzie zakładali fizyczne lub internetowe sklepy. Teraz gospodarka Chin odczuwa przestój spowodowany koronawirusem. Ponoć, w wielu rejonach pojawiają się "czerwone ulice", wzrasta prostytucja. W sieci krążą zdjęcia barów, restauracji, które zatrudniły młode, zgrabne kelnerki paradujące w bieliźnie - ma to przyciągnąć klientów. W obliczu kryzysu wszystkie metody dozwolone. Jak mawiał Deng XiaoPing: "Nie istotne, czy kot jest biały czy czarny, ważne, że łapie myszy". Obawiam się, że w wyniku tego kryzysu będzie przyzwolenie na różne drobne oszustwa, szemrane interesy, może znowu pojawi się więcej podróbek, dbałość o środowisko nie będzie już tak istotna. Naród musi się odkuć - jakim kosztem, zobaczymy?!

Środa, 3 czerwiec 2020 godz. 03:21

Hainan zamiast Hong Kongu? Władze w Pekinie zdecydowały, że skoro USA nie traktuje Hong Kongu jako specjalnej strefy w handlu międzynarodowym to utworzą nową strefę. Wyspa Hainan ma stać się nowym centrum handlu międzynarodowego, transportu, inwestycji. Prowincja ma podlegać innym formom opodatkowania, co ma ułatwić import-eksport towarów. Już teraz zaplanowano wiele inwestycji, które wzmocnią pozycję wyspy. Do tej pory był to typowo turystyczny rejon Chin. Kiedy tam byłem otaczały nas wszędzie hotele i restauracje, trochę otwartej przestrzeni, palmy, plaże - całkiem przyjemne miejsce na wypoczynek. Najwyraźniej w ciągu 15 lat wiele się zmieni.

Piątek, 8 maj 2020 godz. 01:25

Chiny na pewno nie są idealnym państwem, nie mają idealnego ustroju - ale tak się zaczynam zastanawiać... Europa i Stany Zjednoczone pomimo trwającej pandemii otwierają sklepy, firmy, już niedługo restauracje i przywracają "normalną" działalność. Oczywiście tym sposobem próbują ratować gospodarkę. Łatwo się domyślić, że chorych będzie przybywać. Tym samym te nowoczesne, demokratyczne kraje poświęcą jakąś część starszych i/lub schorowanych obywateli, żeby ratować większość i ratować tym samym własne tyłki (wiadomo, w kryzysie przybędzie protestów, w społeczeństwie będzie narastała złość skierowana przeciw rządzącym, obalenie władzy gwarantowane). Kraj Środka zrobił odwrotnie, najpierw ograniczył prawa i wolności wszystkich tylko po to, aby ratować tych słabszych. Dopiero kiedy sytuacja została w dużym stopniu opanowana; dopiero, kiedy ludzie byli bezpieczni, a zachorowania ograniczono do minimum - wtedy przywrócono stopniowo funkcjonowanie firm, fabryk, sklepów i restauracji. Rząd chiński jest dosyć bogaty, więc stać ich na pewne straty w budżecie, jakieś ustępstwa, okres przestoju gospodarczego. Teraz pojawia się pytanie, gdzie tutaj są prawa człowieka, prawa obywatelskie, wolność, demokracja? Czy demokracja oznacza prawo eliminacji słabszych jednostek, poświęcenie ofiar na rzecz dobrobytu większości? Najwyraźniej tak, ale jakoś w tej, konkretnej sytuacji bardziej humanitarny wydaje się być chiński komunizm?!

Sobota, 28 marzec 2020 godz. 21:26

Trochę wątpię, że ten koronawirus to przypadek. Legenda o łuskowcu zjedzonym przez nietoperza czy odwrotnie - brzmi trochę jak mitologia. Wydaje mi się, że ten wirus ma "przetasować" cały świat i zmienić gospodarkę, zmienić układ sił. Ktoś to zaplanował. Na pewno jeszcze miesiąc temu wiele osób cieszyło się, że przez te perturbacje chińska gospodarka ucierpi, że Kraj Środka nie będzie już liderem. Teraz już chińska gospodarka nieźle się odbiła sprzedając miliardy maseczek na cały świat. Sytuacja w USA i Europie wygląda źle, a w Iranie czy Syrii będzie jeszcze tragiczniej. Co dalej? Wirus będzie szalał, bo w Polsce nie mamy nawet połowy restrykcji, jakie były w krajach azjatyckich. W innych krajach jest jeszcze "luźniej".

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone