Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
Niektórzy Chińczycy naprawdę pracują za długo, nie to żeby każdy miał tak dużo pracy, oni po prostu nie mają, co robić w domu. Często są samotni, dużo dziewczyn nie ma po co wracać do domu, co tam mogą robić? Siedzieć przed telewizorem, albo spać? Lepiej trzasnąć trochę nadgodzin, albo po prostu siedzieć w biurze na czacie, czy gadać z klientami (wcale nie o zamówieniach) na jakimś komunikatorze internetowym. W domu najczęściej nie mają komputerów, czasem nawet nie mają w ogóle nic, tylko łóżko i szafę. Takie nadgodziny są zrozumiałe, więc niech nikogo nie dziwi, jak dostaną odpowiedź na email o godzinie 23:00 (czasu chińskiego oczywiście).
Dzisiaj pod moim balkonem chcieli zlinczować jakiegoś faceta. Nie wiem, o co poszło, ale dwudziestu facetów zaczęło gonić jednego. Okładali go, przewrócili na ulicę i zaczęli kopać, ochrona pobliskiego wieżowca tylko się patrzyła. Krzyknąłem do nich pełnym kardłem po chińsku dwa razy 'Co robicie!'. Nie wiedzieli, kto krzyczał, myśleli pewnie, że policja i szybko przestali go okładać i się rozeszli. Facet miał poobijaną głowę, ale nic poważnego mu nie dolegało. Mogli go zabić, na szczęście do tego nie doszło. Już byłem świadkiem podobnej bójki, jak chłopak dusił na ulicy i okładał dziewczynę, tłum się przyglądał, też to przerwałem. Oni są odważni, jak grupa goni jednego, albo jak silny okłada słabego. Co by się tam nie działo, nie można kopać leżącego i to jeszcze taką bandą naskoczyć na jednego.
12-letnia Polka zwyciężyła w konkursie na najlepsze wypracowanie w języku chińskim, który odbył się w Pekinie. Jakiś czas temu, jedyny obcokrajowiec - Polak, został profesorem języka chińskiego, ale oczywiście przeciętny Polak o tym nie wie. Zamiast cieszyć się z mniejszych czy większych sukcesów naszych rodaków, polskie media są zajęte przekazywaniem informacji o tworzeniu, albo raczej przetworzeniu naszego durnego rządu. A ja zawsze mówiłem, że ktoś, kto interesuje się polityką i pokłada w politykach jakieś nadzieje jest po prostu naiwny. Tam liczy się tylko biznes, władza i kariera!
Zapukałem dzisiaj jednemu pajacowi w okienko. Cholerna nielegalna taksówka, takie autka pokroju małych Peugeotów 106, tylko że gorsze porozbijane i chińskie. Jeżdżą jak wariaci. Widział, że jadę i się wcina pajac, bo dla nich rowerzysta, czy pieszy to taki śmieć, co go nie stać na samochód. Przyśpieszyłem i mu zapukałem z całej siły w okienko, że mu mało szyba nie wypadła. Pajac się wystarszył, w ogóle nie wiedział, co się dzieje. Może następnym razem pomyśli dwa razy, zanim będzie ryzykował życie jakiegoś rowerzysty czy pieszego.
Właśnie wróciłem z dużego marketu i rzuciała mi się w oczy jedna okładka filmu DVD. Wyobraźcie sobie, że była to polska Stara Baśń. Ale... z przodu na okładce jakiś dziwny rycerz w zbroi (w ogóle nie z tego filmu), za nim w tle jakaś blondyna pokroju Pameli (tym bardziej nie ze Starej Baśni), a na dole wielkie pole bitewne (też tego nie ma akurat w tym filmie). W rogu za to przykryty ceną Żebrowski. Na odwrocie już lepiej, widać małe, przesycone czerwienią sceny z filmu, wszystko się zgadza, jest Żebrowski, Olbrychski, Foremniak i Popiel, czyli Stupka. W sumie się ucieszyłem, chociaż może nawet producent tego filmu nie wie, że można kupić kopie w Chinach?! Mi się film podoba, może Chińczykom też przypadnie do gustu!
