Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
Planowałem cztery dni w górach, wróciłem po dwóch. Wioska w prowincji Guangdong, okolice Kantonu. Niby wody mineralne, hotele, góry, gorące źródła itp. Wszystko oddalone o około 30km od miasteczka, ale nie spodziewałem się, aż takiej wioski. Hotel dosyć ubogi, ale cena 150 RMB/dobę, żadnej infrastruktury, zero przyzwoitych restauracji, obskórne sklepiki, zabiedzone wioski, jedynie góry w miarę interesujące i nieco zaśmiecony wodospad. Park narodowy - oczywiście płatny wstęp, a w środku uwięzione za ogrodzeniem jelenie (jak tam śmierdziało) i dwie wyspy z małpami i pawiami (ale żeby tam dopłynąć, trzeba znowu za rejs zapłacić). Już chętniej oglądałem 'darmową część gór' niż ten zabiedzony park. Żałosne, a Polska jest taka piękna.
A zapomniałem Wam powiedzieć, że trzy dni temu spotkałem Chińczyka w ciekawej koszulce. Idę ulicą, patrzę, gość w czerwonej koszulce, małe logo pumy, a na piersi polskie godło, przyglądam się dokładniej dla potwierdzenia swoich przypuszczeń i na rękawie widzę małą polską flagę. Wspaniale! Pierwszy Chińczyk jakiego spotkałem w koszulce naszej reprezentacji piłkarskiej, miły widok! Prawie jak wśród swoich!!!
Od 1 maja przez tydzień praktycznie, w Chinach trwają wakacje związane ze świętem pracy. Wszyscy Chińczycy jadą do sławnych miejscowości, jak chociażby Guilin (wspaniałe krajobrazy), Szanghaj, Hong Kong (Disney World), Xi'an (armia terra-cotty), Pekin etc. Wszędzie tłok, miliony ludzi. Wyobraźcie sobie plażę długości około 5km całkowicie zatłoczoną, zamknięto nawet ruch uliczny na jedynej drodze w tamtej okolicy, to samo w parkach, po prostu spaceruje się jak w kolejce, a zewsząd otaczają nas grupy ludzi, tak samo w centrach handlowych i marketach. Nie wiem, jak Chińczycy mogą tak wypoczywać?! Oni już po prostu przywyknęli do tłumów wszędzie.
A w Gazeta.pl znalazłem taki opis do zdjęcia: 'Robotnik w fabryce elektroniki w Shenzhen - pokazowym mieście chińskiego cudu gospodarczego'. Pokazowe miasto? Jaki tekst... żeby w Polsce było chociaż pół takiego 'pokazowego miasta'. Można się uśmiać. Facet, czy kobieta odwiedzili jedną fabrykę i podniecają się, że ktoś tam płytki PCB obcina dzień i noc. Ile ja już fabryk odwiedziłem! Różnych robotników widziałem, w różnych warunkach, ale lepiej jak praca w ogóle jest, niż jak ktoś z głodu zdycha, jak miało to miejsce w latach 50-tych. Ci ludzie po prostu tego nie rozumieją. Niech się wybiorą do polskich fabryk, kopalń, hut i napiszą coś... ale co - o braku rentowności, braku zamówień, bezrobociu? No tak, ciekawiej pisać o tym, jak w Chinach się wykorzystuje 'tanią' siłę roboczą, której pensje tak naprawdę coraz częściej są podobne do tych w Polsce. Niech się do Turcji wybiorą, albo do Indii (tam pracują dzieciaki, w Chinach nigdy tego nie widziałem)!
Od kilku dni oglądając relacje polskich mediów dochodzę do wniosku, że mam kolejny, cholernie dobry powód do tego, żeby żyć w Chinach i z tym krajem wiązać swoją przyszłość. Ten powód, argument nazywa się Andrzej Lepper, który pewnie w kolejnych wyborach zostanie prezydentem. Z drugiej jednak strony zawsze podziwiam takich ludzi, można się od nich uczyć - jak zrobić karierę w oparciu o nic, zaczynając od niczego, jak wejść na salony i rządzić, mimo, że nie ma się ku temu żadnych predyspozycji.
