Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Czwartek, 23 luty 2006 godz. 10:27

Spotkałem dzisiaj na ulicy białego... ja już jestem na tym etapie, że biali ludzie to dla mnie ciekawostka, bo wkoło sami Chińczycy. Jak widzę białego to się gapię na niego, jak Chińczyk, a sam jestem biały. Widziałem dzisiaj naprawdę oryginalnego gościa. Portki jeansowe miał tak wielkie i luźne, że mógłby tam zakupy z marketu nosić, do tego torba na ramieniu w kobiecym stylu, łysy na głowie, długa broda, skórzana kurtka z napisem "fuji rock festival" w wieku około 30 lat. Zatrzymał się na chodniku i patrzył na skrzyżowanie. Straszny dziwak! Ale tu takich nie brakuje dziwaków, indywidualistów, turystów z przypadku. Sam też się czuję dziwnie czasami, ale przynajmniej aż tak dziwnie nie wyglądam.

Środa, 22 luty 2006 godz. 10:59

W Polsce bywam tak co drugi dzień... ale tylko w nocy, we śnie. Spotykam swoją rodzinę, przyjaciół, koleżanki z klasy, czasami nawet chodzę do szkoły. W rzeczywistości bywam rzadziej, tak więc sen rekompensuje mi te wizyty w ojczyźnie.

Wtorek, 21 luty 2006 godz. 03:32

Narzeczona opowiadała mi ostatnio o jednej Chince z Szanghaju, pracują obie w tej samej firmie. Ta Chinka to typowa "mucha, która leci do białego koloru" - jak określił to kiedyś mój znajomy z Hong Kongu. Ta dziewczyna po prostu wariuje na widok białego faceta. Zresztą nie ona jedna. To jest niesamowite, oczywiście sam nie jestem supermodelem, ale wyglądam w miarę i jestem młody, szczupły. Szokuje mnie, gdy widzę młode Chinki w wieku 20 lat, które idą z grubym, łysym, obleśnym, białym facetem, w wieku 40 lat, a widziałem nawet takiego dziadka 60 letniego z dziewczyną w wieku 28-30 lat. Powiecie, że dla kasy? A ja Wam powiem, że nie zawsze. Czasem te Chinki, które mają dobrą pracę, mają własne pieniądze, czy nawet własne mieszkania zakochują się w takich białych facetach, bo oni są inni, oryginalni, ciekawi i przede wszystkim biali. Odbija im! Taki facet ma najczęściej żonę w ojczystym kraju, albo jest rozwodnikiem, też mi partia!

Niedziela, 19 luty 2006 godz. 06:05

Wyobraźcie sobie, że w Chinach jedzenie i pory obiadowe/kolacyjne są bardzo ważne. O godzinie 12:30, albo 13:00 wszyscy idą na obiad, 100% firm ma godzinną przerwę na obiad. Zdarza się też, że jest to temat do rozmów, coś w stylu "how are you?". W Chinach mówi się "Jadłeś już?", tak rozpoczyna się rozmowę. Wieczorem natomiast w domach szykuje się kolację, o 19:30 wszyscy jedzą, nie ma mowy o jedzeniu o 20:00, czy 17:15. Musi być 19:00 lub 19:30. Przed niektórymi lepszymi restauracjami ustawiają się o tej porze kolejki.

Czwartek, 16 luty 2006 godz. 08:27

Doświadczyłem w Chinach różnych kolejek, stałem w kolejce żeby wejść na górę, widziałem kolejkę, żeby wejść do jaskini, czy na rollercoaster, kolejki w sklepach, kolejki na chodnikach, czeka się w Hong Kongu na zielone światło dla pieszych, bo jest taki tłum, że jak oni nie przejdą przez ulicę to my (idąc prosto chodnikiem) musimy czekać. Dzisiaj coś nowego... kolejka do windy. Wyobraźcie sobie, 32-piętra, duży biurowiec, ogromny ruch i stoi się w kolejce do trzech wind. Ludzie wysiadają, oddziela ich specjalna taśma, wtedy się wsiada (jak się zdąży), jak nie to się czeka 10 minut. Jedna dziewczyna wysiadła, bo winda była już przeciążona, ale nadal dzwonił alarm, więc ona mówi do innego gościa, że też musi wysiąść. On wysiadł, a ona szybko wsiadła, a że była trochę lżejsza to alarm się wyłączył. Cała winda się uśmiała.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone