Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
Pamiętam przed Igrzyskami Olimpijskimi w Pekinie w 2008 roku wielki bojkot chińskich wyrobów, w tym także koszulek. Chodziło o obronę uciśnionego Tybetu. Wydaje mi się, że teraz w Tybecie wcale nie jest lepiej, ale jakoś nie ma bojkotu żadnych wyrobów chińskich. Wręcz przeciwnie: nie znam w Polsce osoby, która nie zamawiałaby czegoś z AliExpress! Co się stało z ideologią? Czyżby wszyscy uznali, że skoro coś można kupić taniej to przecież nie ma znaczenia sytuacja w Tybecie, ani prawa człowieka? Oczywiście warunki pracy i płace w Kraju Środka są coraz lepsze - powiedziałbym nawet, że w niektórych przypadkach lepsze od tych w Polsce. Co się jednak stało z gospodarczym patriotyzmem? Nie chcemy wspierać polskich produktów i firm? Kupując na AliExpress pozbawiamy zysku polskich importerów, hurtowników, a także detalistów - bo przecież większość zakupów dotyczy drobnych ilości. Odpowiedź jest prosta - tam gdzie są pieniądze nie ma miejsca na sentymenty i ideologie. Dotyczy to wielkich firm, koncernów, ale też nas, zwykłych ludzi.
Najbardziej popularne miejsce na zakupy w Szanghaju to oczywiście ulica Nanjing, blisko The Bund. Teraz wiele zwykłych sklepów i część restauracji jest zamkniętych, bo ludzie odpoczywają. Wyjątkiem są sklepy i wielkie domy handlowe właśnie na ulicy Nanjing. Obecnie tłumy Chińczyków i turystów odwiedzają to miejsce, robią zakupy, jedzą w restauracjach, kupują przekąski. Doskonały okres, żeby wydać pieniądze uzyskane z czerwonych kopert. Promocje są naprawdę interesujące. Kupując jedną bluzę musimy zapłacić 129 RMB, kupując dwie 100 RMB w sumie. Spodnie kosztują 169 RMB, ale jak kupimy dwie pary to płacimy w sumie 199 RMB. Jak to rozumieć? Po prostu w Chinach chodzi o ilość, sprzedać jak najwięcej i jak najszybciej. Nie czekać, wymieniać towar. W chińskich, markowych sklepach wyprzedają bluzy nawet po 20-50 RMB, żeby pozbyć się starszych wzorów i wprowadzić nowe. Nowe sprzedaje się za 200-300 RMB. W niektórych sklepach sprzedawane są 'zwykłe' ciuchy i np. jakieś z licencją typu Astro Boy, Myszka Miki, te licencjonowane wzory kosztują zwykle 3-4 razy więcej. Na czymś się zarabia mniej, na czymś więcej, ogólny bilans jest na pewno dodatni biorąc pod uwagę ruch w interesie i liczbę klientów. Możemy im tego zazdrościć. Inny temat to aktywność i zaangażowanie obsługi sklepów.
Chińczycy modlą się raz w roku i chyba wystarczy. Oczywiście w okresie Chińskiego Nowego Roku świątynie są oblegane. U nas kontrowersyjne jest zbieranie darowizny na tacę. W Kraju Środka niektóre świątynie mają płatny wstęp! W okresie świąt wstęp jest czterokrotnie droższy np. w wigilię nowego roku i w nowy rok. Wczoraj świątynie buddyjskie były oblegane, bo czczono boga pieniędzy, majątku. W Chinach niewiele osób regularnie chodzi do świątyń. Modlą się właśnie teraz w okresie nowego roku i w potrzebie (w myśl zasady jak trwoga to do Boga). Często modlą się o pieniądze zamążpójście, sukcesy zawodowe, w mniejszym stopniu o zdrowie.
Już za 2 dni Chiński Nowy Rok, rozpocznie się Rok Psa. Świętujemy w prowincji Zhejiang razem z bliższą i dalszą rodziną. Wczoraj byliśmy na wspaniałej kolacji, około 20 osób, dwa stoły zastawione pysznościami: tofu, wołowina z cebulką, pierożki smażone, kraby, ryba na parze, warzywa, korzeń lotosu nadziewany ryżem słodkim itd. Do tego tradycyjnie szkockie whiskey, to taki miks tradycji i nowoczesności. Było gwarno, wesoło, wiele toastów. Wyjątkowa atmosfera świąt. Teraz będziemy świętować 2 tygodnie.
Pewien Chińczyk przypomniał wszystkim na WeChacie (najpopularniejszy komunikator na smartfony w Chinach), że Chińczycy za bardzo zajmują się zachodnią kulturą. Przypomniał wszystkim, że data 26 grudnia to nie "pier.... Święta Bożego Narodzenia, ale rocznica urodzin wodza Mao Zedonga"! Może byłoby to zrozumiałe, gdyby odwołał się do innych świąt w Kraju Środka czy chińskich obyczajów (które zresztą na stałe są obecne w kalendarzu księżycowym), ale urodziny Mao?! Poważnie... jak widać niektórzy nadal żyją pod wpływem silnej propagandy z przeszłości.
