Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Sobota, 9 listopad 2019 godz. 10:18

Zaobserwowałem już jakiś czas temu, że chińska cenzura wspięła się na wyżyny technologiczne. Kiedyś musieli szukać swoich oponentów, ludzi, którzy krytykowali władzę - często anonimowo, w internecie. Teraz mają ich w zasadzie na dłoni. Każda strona internetowa, każdy komunikator, portal, każde forum wymaga teraz rejestracji z chińskim numerem telefonu (a czasami także za pomocą ID). Numery są oczywiście rejestrowane na podstawie dowodów osobistych, a w przypadku obcokrajowców na podstawie paszportów. Jeśli dodamy do tego wszelkie rodzaje płatności przez telefon, komunikację i operacje bezgotówkowe przez WeChat, mapy i lokalizacje to w zasadzie wiemy, gdzie kto jest, kiedy się przemieszczał, gdzie był, co kupił, co zjadł... dodatkowo dowód osobisty jest wymagany przy zakupie biletów na pociąg, autobus, przy wejściach do znanych atrakcji turystycznych itd. Tym samym ciężko ukryć się przed władzą. Teraz żaden tajny policjant nie musi nikogo śledzić, nie musi nigdzie chodzić, bo wszystko wiedzą - wystarczy komputer i odpowiednie oprogramowanie. Z jednej strony to dobrze, bo można łatwo namierzyć przestępcę, pedofila itd. Z drugiej strony ludzie, którzy walczą o demokrację w Chinach, o prawa człowieka, o wolność nie mają łatwo. Wszystko co powiedzą, napiszą, dodadzą jakiś link, film, zdjęcie - wszystko jest od razu do nich przypisane. Żadnej prywatności i pełny monitoring każdego obywatela.

Wtorek, 29 październik 2019 godz. 08:56

Czy wiedzieliście, że w Chinach początek szkoły podstawowej to w zasadzie koniec dzieciństwa? Chcieliśmy kupić zabawkę w prezencie synkowi naszej znajomej, a ona "Nie, nie kupujcie! Wszystkie zabawki już schowaliśmy, on w tym roku idzie do szkoły". Bratku - 7 lat i nie masz zabawek! Dostajesz książki, zeszyty, ćwiczenia, cały ładunek zajęć dodatkowych. Taki maluch nie ma już życia. Inna znajoma Chinka mówiła mi, że dzieci już w podstawówce mają bardzo dużo zadań domowych. Siedzą w szkole praktycznie od rana do wieczora, od 8 do 18. Oczywiście w tym czasie mają przerwę obiadową. Niektóre są w szkołach z internatem, inne wracają do domu na obiad i na nocleg. Poza tym wszystko toczy się wokół szkoły. W nocy odrabianie zadań domowych! Chcielibyście tak? Ja raczej nie jestem zwolennikiem tego, żeby dzieci miały zbyt dużo luzu, bo wtedy przychodzą różne głupie pomysły, ale... nie można też przesadzać w drugą stronę. 7 lat i koniec zabawek? Jest sporo zabawek, które uczą i rozwijają. Chociażby modelarstwo, Lego Technic, zabawki interaktywne, roboty, zabawki zdalnie-sterowane itd. Problem polega też na braku właściwego ukierunkowania zabaw. Najczęściej to dziadkowie zajmują się wnukami w Chinach. Dziadkowie w okresie swojego dzieciństwa nie mieli absolutnie żadnych zabawek. Jak więc mają instruować młode pokolenie - jak się bawić, czym się bawić, jak uczyć poprzez zabawę. Tego właśnie w Chinach brakuje. Wielu rodziców wydaje po prostu kosmiczne kwoty na wszelkie zajęcia dodatkowe, bo sami nie mają czasu lub nie mają pomysłu, co robić z dziećmi. Tak więc, kiedy zaczyna się szkoła w Chinach, zaczyna się już jakby dorosłe życie - obowiązki, harmonogram zajęć, brak czasu na odpoczynek. Nie zazdroszczę im!

Środa, 14 sierpień 2019 godz. 19:49

Aktualnie w Hong Kongu bardzo napięta sytuacja. Wszystko zaczęło się od protestów przeciwko ekstradycji podejrzanych z Hong Kongu do Chin. Teraz protesty obróciły się pośrednio przeciwko władzy w Pekinie, a bezpośrednio przeciwko władzy w Hong Kongu. Oczywiście prawda leży gdzieś po środku. Rozumiem ludzi, którzy obawiają się chińskiej władzy, niesprawiedliwości, gwałcenia praw obywateli i ograniczonej wolności, ograniczonej demokracji. Z drugiej strony protestujący przesadzili z agresją, wybuchła frustracja, złość. Pojawiły się grupy znudzonych dzieciaków, które żyły do tej pory w dosyć spokojnym i jednak bogatym kraju, jakim był Hong Kong. Oczywiście są wśród nich rozsądni ludzie walczący o demokracje, jednak ogromna większość zachowuje się tak, jakby chcieli wprowadzić anarchię, sparaliżować kraj. W komentarzach internetowych słusznie ktoś zauważył, że w każdym "noramlnym" kraju zachodnim policja rozprawiłaby się z nimi bardzo szybko. Blokowanie lotnisk uznano by za akt terroru. W USA pewnie wkroczyłaby Gwardia Narodowa. Widzieliśmy, jak prezydent Macron poradził sobie z przeciwnikami, były tam regularne wojny na ulicach. Nikt w takich przypadkach nie mówi o prawach obywatelskich czy demokracji. W przypadku Chin sprawa wygląda inaczej. Przykro patrzeć, jak narasta nienawiść pomiędzy policją i mieszkańcami Hong Kongu. Przykro patrzeć, jak niszczone są budynki, stacje metra, infrastruktura w mieście, w którym uwielbiałem spacerować, robić zdjęcia. Co będzie dalej? Obawiam się, że chińskie wojsko lub specjalne oddziały policji wkroczą do Hong Kongu od strony Shenzhen. Wówczas wszystko się zmieni.

Sobota, 2 luty 2019 godz. 09:21

Wstyd się przyznać, bo dawno strony nie aktualizowałem. Jest już trochę zaniedbana i konkurencja na pewno mocno mnie wyprzedza teraz ;-). Nadal mam sporo nowych zdjęć i jeszcze więcej z archiwum, tylko niestety nadmiar obowiązków sprawia, że powstają tylko zaległości. 5 lutego rozpoczyna się Rok Świni w Chinach - tradycyjnie dobry rok na macierzyństwo. Wielu naszych znajomych Chińczyków coraz częściej w tym okresie wyjeżdża za granicę. Koleżanka z Guangzhou jest w Singapurze, a inna z Shenzhen wybrała się po raz pierwszy ze swoją rodziną za granicę do Tajlandii. Jedna z nich słabo mówi po angielsku, ale w takich krajach jak Tajlandia, Wietnam, Singapur, Indonezja (Wyspa Bali), Malezja - mogą bez problemu liczyć na pomoc chińskich przewodników i tłumaczy, chińskie biura podróży mają tam swoich przedstawicieli. Podróżne zagraniczne dla Chińczyków jeszcze 20 lat temu były w zasadzie mało realne. Teraz stać ich na takie wyjazdy, a zwiedzanie Kraju Środka czy przesiadywanie w domu to zbyt mało wrażeń dla młodych, nowobogackich Chińczyków. Podróżują, robią zakupy, zwiedzają, spędzają czas w luksusowych hotelach, SPA, po prostu korzystają z życia.

Wtorek, 6 marzec 2018 godz. 10:55

Lecąc do Chin możecie być pewni dwóch rzeczy: KFC i Starbucks. Cała reszta zależy już od regionu, pogody, ludzi itd. Jednak sławne kurczaki i największa kawiarnia są dosłownie wszędzie w Kraju Środka, a już szczególnie przy głównych atrakcjach turystycznych.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone