Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
Burmistrz miasta Shenzhen (raz widziałem go nawet osobiście na akcji charytatywnej) - podpadł jakimś zwierzchnikom i wsypali go za łapówki i korupcję. Przesłuchują też jego podwładnych. Burmistrz chciał się ponoć zabić połykając pałeczki - ale komedia! Korupcja w Chinach jest jak bułka z masłem na śniadanie - po prostu musi być, to podstawa! To, że ktoś bierze łapówki to nic nowego tutaj. Kwestia tego, na ile i przez kogo jest osłaniany, jaki jest tam układ. Układ w tym przypadku się posypał i wtedy media mogą rzucić taką owcę na pożarcie! Partia niby czyści szeregi, wszyscy są nieskazitelni, a tu znalazła się taka JEDNA, JEDYNA szelma. Wszyscy są siebie warci i wszyscy napychają kieszenie, a ich dzieciaki studiują za granicą, albo rozbijają się autami jak z WRC po ulicach Shenzhen, Hongkongu i Szanghaju. Tacy ludzie są nietykalni! To jest mafia w garniturach, rząd, samorząd, armia, policja. Oczytwiście w razie potrzeby mogą zniszczyć kogoś ze swoich szeregów, tym razem wypadło na mera Shenzhen. Teraz już wiem, czemu od 10 lat nic innego tutaj nie budują tylko hipermarkety, domy handlowe. Nie robią nic dla mieszkańców tego 10-milionowego miasta. Napchali swoje kieszenie. Przyjdzie następny z nowego układu, będzie robił to samo, ale będzie pod parasolem. Nawet jeśli media coś odkryją to nie mają prawa o tym pisać, biuro cenzora wysyła im listę - czego danego dnia nie można publikować (pisałem już o tym kiedyś). A władze Chin jak zwykle na koniec roku napiszą sprawozdanie z wydatków budżetowych, w postaci czterech zdań (tak zrobili rok temu).
Nie ma tak wielu Polaków na świecie, ale można ich spotkać wszędzie. Ja już do tego przywyknąłem. Dzisiaj spotkałem trzech Polaków tak po prostu w sklepie fotograficznym. Nie tylko w tym rejonie i w tym sklepie nie ma wielu obcokrajowców, ale żeby Polacy? Porozmawialiśmy chwilę i każdy poszedł w swoją stronę (jak to Polacy za granic, ha ha). A wczoraj byłem na targach samochodowych, spotkałem starych znajomych z foto-forum, zrobiłem 550 zdjęć, było ciekawie i wesoło, sporo modelek (ale dwa lata temu były lepsze). Samochody takie sobie, bez rewelacji, w Szanghaju ten pokaz jest nadal ważniejszy niż tutaj!
Jak sobie zablokować dostęp do Google w Chinach? Wystarczy wpisać słowo FREEDOM w wyszukiwarce, ha ha! Wówczas strona Google będzie zablokowana przez kilka, kilkanaście minut. A ten ich system i tak się kiedyś rozpieprzy, bo WOLNOŚĆ to nie słowo, to pragnienie każdego człowieka, to najsilniejsze uczucie, do którego dąży każdy zniewolony naród. Chińczycy są nadal zastraszeni, pokorni, spokojni, ale tym samym są młodzi, świadomi, odważniejsi niż poprzednie pokolenia. Któregoś dnia po prostu zapytają o wolność... jakie będa tego skutki? Nie wiem, czy nasze pokolenie się o tym przekona, ale to kiedyś nastąpi.
Mogę odznaczyć kolejną prowincje i kolejne sławne miejsce w Chinach z mojej listy. Chodzi o Guilin, rajski krajobraz, nietypowe wzgórza, wspaniałe rzeki, cudne pola ryżowe, tarasowe pola wypełnione wodą! Widoki przepiękne, niestety pogoda nie dopisała. W pierwszy dzień sławny rejs rzeką Lijiang. Drugi dzień - wycieczka całodniowa do wioski mniejszości Yao + tarasowe pola. Zmartwił nas ulewny deszcz i szare chmury zasłaniające widok. Czekaliśmy jednak 20 minut, razem z koleżanką z Francji (cała wycieczka już schodziła na dół). Powiedziałem, że nie możemy tracić nadzieji i modliliśmy się by chmury trochę się rozeszły! Udało się - widok nadzwyczajny, od razu uśmiechy na twarzach. W ostatni dzień pojawiło się słońce i mogliśmy jeździć na rowerach po pięknej okolicy, pośród pól ryżowych i wzgórz w okolicach Yangshuo. Odradzam tylko Impression Guilin (Impression Liu San Jie) - sławny reżyser (Zhang Yimou) odwalił fuszerkę! Słabe światło, brak scenariusza, wiele osób siedzi daleko od sceny stworzonej z wody. Przedstawienie nudne, brak dekoracji, brak pomysłu, żadnej choreografii, nieciekawe kostiumy. Jego przedstawienie w Yunnan było ciekawsze. Może innych obcokrajowców to zachwyca, ja widziałem wiele przedstawień w Chinach i to jest po prostu średnie, cena za to super wysoka 80 PLN za bilet. Była tam nawet wycieczka z Polski, ale nie widziałem żeby byli czymś podekscytowani i komentowali to z zachwytem. Powrót z Guilin tragiczny - 4 godziny opóźnienia samolotu Shenzhen Ailine, bezczelnie potraktowani przez obsługę linii, kłótnie, przepychanki (w moim wykonaniu głównie), wielka awantura - zepsuła nam nastrój. Wróciliśmy o 4 w nocy, powinniśmy być około północy. Mimo wszystko miejsce ciekawe, polecam, przywieźliśmy ponad 900 zdjęć!
W Chinach jest jakoś tak śmiesznie i dziwnie, że po kilku dniach wolnych przychodzi się do pracy w sobotę lub w niedzielę! Na przykład teraz czwartek i piątek były dniami wolnymi - Festiwal Smoczych Łodzi. W tym roku rząd zadecydował o dniach wolnych, zwykle to święto nie było tak traktowane. Czwartek i piątek - odpoczynek, ale dzisiaj, w niedzielę większość ludzi poszła do pracy. Ciekawe jak zareagowaliby pracownicy w Polsce: "Ok, piątek masz wolny, ale przyjdź w niedzielę do pracy!". Podobnie jest po Chińskim Nowym Roku, 14-20 dni wolnego i w niedzielę powrót do biura... dziwne.
