Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Czwartek, 5 marzec 2009 godz. 07:34

Ostatnio nasi znajomy z prowincjonalnego miasteczka odwiedzili Shenzhen. Przyjechali z córką (około 4 lata) i bratanicą (8 lat). Ich córka zachowywała się jak "zwierzak" w restauracji. Wchodziła pod stół, krzyczała, łapała ludzi za buty, skakała, stukała, po prostu szalała do woli bez żadnej uwagi ze strony rodziców. Bratanica była o niebo spokojniejsza i nawet mówiła sporo po angielsku, nie była zbyt natarczywa (dzieci czasem za bardzo się ekscytują widząc obcokrajowca), a ona po prostu ze mną rozmawiała, całkiem poważnie nawet, okazało się, że to prymuska z angielskiego. Gdy zachowanie córki-urwisa przekroczyło pewne granice matka zwróciła jej uwagę. Ojciec powiedział, że wychowują ją "na zachodni sposób". Ciekawe? Wynikałoby z tego, że na zachodzie (czyli w Polsce też) wychowuje się dzieci obojętnie, bez żadnego zainteresowania, bezstresowo (jak to ujęto w pewnej komedii). Najwyraźniej Chińczycy wychodzą z założenia, że jeśli dziecko jest rozpuszczone to można to przypisać do zachodniego stylu życia i jest super, bo jest światowo!

Poniedziałek, 2 marzec 2009 godz. 08:01

Spodobała mi się (jakże głupia) złota myśl pewnego przewodniczącego Chin (na pewno domyślacie się o kogo chodzi). Nie chcę pisać tego imienia, bo jeszcze mi zablokują stronę w Chinach. Otóż ten sławny i mądry (mądry-inaczej) wódz powiedział kiedyś: "Im więcej człowiek czyta książek tym jest głupszy". Głęboka myśl. Warto wspomnieć, że ten przywódca sam wielu książek nie czytał, ale uwielbiał pisywać różne bzdury i prać mózgi wszystkich Chińczyków. Gdyby go nigdy nie było, ciekawe jakie byłyby Chiny? Ne pewno lepsze.

Czwartek, 26 luty 2009 godz. 05:48

Wczoraj jeździłem na kolarzówce. Na głównej ulicy śmigałem między samochodami, bo zrobił się straszny korek, cztery pasy i wszystko zatłoczone. Okazało się po dwóch kilometrach, że jakiś samobójca zablokował pół ulicy. Gość wdrapał się na taki stalowy pomost z tablicami informacyjnymi, jakieś 4 metry nad jezdnią. Strażacy wstrzymali ruch i ustawili poduszkę powietrzną, szkoda tylko, że jak ja to mijałem to nie była nawet napompowana. Może uznali, że lepiej nie pompować, bo gość się i tak nie zabije z tej wysokości, a jak się połamie to będzie miał nauczkę. Już drugi raz widziałem podobną sytuację. Wygląda na to, że takich prób samobójczych będzie coraz więcej (tak jak w Japonii)?! Kiedyś Chińczycy mieli w sercach boga Mao, w latach 80-tych tego boga zastąpiły pieniądze. Mamy teraz kryzys, nie ma pieniędzy, nie ma dobrej pracy, nie ma sensu, aby żyć. Duchowo Chińczycy naprawdę są ubodzy. Jak tylko są dłużej zagranicą podziwiają nasze kościoły i szybko próbują się ochrzcić (znam taki przypadek osobiście). Inni wiarę traktują jak modę, wypada w coś wierzyć. Innym pozostają pieniądze, a jeszcze innym wystarczy nadal żywy kult Mao.

Czwartek, 12 luty 2009 godz. 09:34

Natrafiłem dzisiaj zupełnie przypadkowo na profil naszej-klasy, który zawierał zdjęcie główne mojego autorstwa, mojej modelki! Nie znam tej osoby, konto fikcyjne, z chińskim nazwiskiem. Jak widać ludzie sobie nic nie robią z praw autorskich i praw do wykorzystania czyjegoś wizerunku. Gdyby ten ktoś zadał sobie chociaż trochę trudu i mnie zapytał o zgodę? Albo wyjaśnił dlaczego? Ostrzegam od razu innych odwiedzających tą stronę, że nie będę tolerował bezprawnego zabierania zdjęć! Wystarczy zapytać - zwykle zgadzam się na użytek prywatny, gdy wszystko jest jasne. Użytek komercyjny bez korzyści dla mnie - raczej się na to nie zgadzam. Są banki zdjęć, gdzie można kupić moje prace. Oczekuję trochę szacunku. I właśnie ze względu na takie sytuacje nigdy nie będę tu publikował zdjęć w większym rozmiarze.

Czwartek, 12 luty 2009 godz. 06:36

Chińczycy przez ponad 50 lat przywyknęli do posłuszeństwa. Przez lata budowali nowe, wspaniałe Chiny, wierzyli w komunistyczną rewolucję, hasła Mao. Żyli w cierpieniu, poddawali się samokrytyce, zgadzali się z programem partii, w zasadzie polityka była ich religią. Poświęceli własne rodziny dla "dobra" chińskiego komunizmu. Jeśli więc dziś ktoś mówi o wolności, demokracji w Kraju Środka to chyba całkiem po prostu nie zna mentalności tych ludzi. Miną setki lat, zanim ten naród powstanie z kolan i się zbuntuje.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone