Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Piątek, 10 kwiecień 2009 godz. 03:32

Pewnie nie wiecie o tym, że lodówkę można przewieźć skuterem elektrycznym?! A ja już wiem, że można - wczoraj wieczorem widziałem. Wcale nie mówię o bardzo małej lodóweczce tylko takiej 1,5 metra. Wyobrażacie to sobie w Polsce? Przychodzimy do salonu AGD, wybieramy lodówkę, sprzedawca pyta czy z dostawą, a my na to - nie zabieram ją teraz. Wychodzimy z obsługą na parking, oni wzrokiem szukają naszego samochodu dostawczego, a my stajemy dumnie przy naszym skuterze - "Proszę tutaj załadować i przywiązać tym sznureczkiem".

Czwartek, 2 kwiecień 2009 godz. 05:38

To co się teraz dzieje w Chinach można trochę porównać do czasów, gdy władzę przejął Deng Xiao Ping, pewna odwilż, rozluźnienie, mniej represji. Kraj Środka jest coraz bardziej liberalny, Chińczycy podróżują po całym świecie, codziennie setki tysięcy wkraczają do Hongkongu czy na Tajwan. Mają dostęp do coraz większej liczby informacji z Internetu (chociaż wiele stron jest nadal blokowanych i spowalnianych). W czasie olimpiady Chiny też chciały pokazać, że są COOL. Pojawia się jednak pytanie, co dalej? Coraz więcej wolności, liberalne państwo, a może jeszcze wolne media? Ha, ha... na pewno nie! Ktoś w końcu uderzy pięścią w stół. Pytanie tylko kto i kiedy? O ile Państwo doskonale kontroluje tereny wiejskie, prowincje w głębi Chin to w miastach ludzie żyją bardzo swobodnie. Nie odczuwa się tu żadnych represji, silnej komunistycznej władzy. Ludzie chodzą na zakupy, do dyskotek, mają wszędzie dostęp do komputerów, książek, jeżdżą na wycieczki po całej Azji, pozornie są wolnymi ludźmi. To niestety tylko pozory, bo wszyscy jesteśmy tutaj zniewoleni na swój sposób.

Wtorek, 31 marzec 2009 godz. 08:42

W Chinach w czasie różnych wycieczek, wyjazdów (firmowych, grupowych) organizuje się różne gry/zabawy na świeżym powietrzu. Oczywiście Chińczycy to uwielbiają - radość, szaleństwo, krzyki, wygłupy. Jeśli popatrzymy jednak na to z naszej perespektywy to można sobie uświadomić główny cel tych zabaw. Takie rozrywki mają podstawowe zadanie, aby grupować, scalać ludzi w jedną masę. Muszą czuć, że dana firma, szkoła, czy grupa wycieczkowa to jest ich społeczność i oni są częścią tej społeczności. W Chinach nigdy nie było miejsca dla indywidualistów, tutaj nie wypada myśleć samodzielnie, nie można wykazywać się żadnymi indywidualnymi cechami, nie wypada się wyróżniać. To się powoli zmienia, ale nadal rząd woli scalać lud, bo jednomyślną masę łatwiej kontrolować.

Czwartek, 12 marzec 2009 godz. 14:43

Wracając do poprzedniego wątku... sprawdziłem dokładniej dwa te sklepiki z przekąskami i słodyczami, ta sama sieć. Okazało się, że oprócz pralinek są jeszcze polskie czekolady Terravita. Dosyć rozsądna cena - około 5 PLN. Dziwne, że w dużych marketach nic takiego nie ma, a w tych małych butikach jakoś polskie wyroby utorowały sobie drogę.

Niedziela, 8 marzec 2009 godz. 11:36

Dzisiaj znowu ku uciesze natrafiłem na polski produkt i znowu słodycze. Pisałem wcześniej o bombonierce "Solidarności". Tym razem byliśmy w takim sklepiku ze słodyczami (to sieć sklepów). Słyną głównie z różnych żelków i typowo chińskich przysmaków (orzeszki, sezam). Wychodząc rzuciła mi się w oczy mała paczka czekoladek, pralinki. Nie domyśliłem się, że są z Polski, bo to mniej znana marka. Zapytaliśmy sprzedawczynię i powiedziała, że to jest z Polski. Pralinki "Lama", dwa małe opakowania w przeliczeniu około 14 PLN. Dobrze wiedzieć, że mają tam polskie słodycze. Jak będę "na głodzie" czekoladkowym to się tam wybiorę.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone