Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Środa, 3 sierpień 2022 godz. 21:31

Nancy Pelosi odwiedziła Tajwan, wszystkie media podgrzewają atmosferę i często w nagłówkach stosują sformułowanie: "Świat wstrzymuje oddech". Przeciętny Chińczyk w Chinach kontynentalnych uznaje Tajwan za część Chin. Dla nich jest to nadal zbuntowana wyspa. Chińczycy nie lubią, gdy mówi się, że Tajwan to niezależne, demokratyczne państwo. Tajwan patrzy na to oczywiście inaczej. Uważają się za niepodległy kraj i liczą na wsparcie Stanów Zjednoczonych w tej kwestii. Warto poczytać sobie o historii Chin, wojnie domowej i ucieczce Kuomintang na Tajwan. Nie od dziś wiadomo, że USA zwalczają Chiny, które stały się potęgą gospodarczą. Amerykanie lubią własną wersję porządku świata od Ameryki Południowej, przez Afrykę po kraje arabskie i Azję. W Afryce sporo stracili, bo Chiny dosłownie przejęły wiele krajów afrykańskich (nie w sposób militarny, a przez inwestycje i uzależnienie ich od chińskich pieniędzy, pożyczek itp.). Europa i Ameryka Północna za późno obudziły się w tej kwestii i czują już oddech Chińczyków na plecach. Hegemonia Ameryki powinna trwać nadal, ale USA ma zbyt wiele własnych problemów związanych z Covidem, bezdomnością, systmem opieki zdrowotnej, a teraz także zaangażowaniem w wojnę na Ukrainie. Oczywiście Amerykanie nie mają problemu z inwestowaniem w wojny, z wysyłaniem wojska w różne rejony świata, testowaniem nowych broni, zdobywaniem doświadczeń na polu bitwy. Czy temu ma służyć prowokacja Chin i wizyta Nancy Pelosi na Tajwanie? Wojna Chiny-Tajwan byłaby na rękę Amerykanom. Wizerunkowo i dyplomatycznie byłaby to porażka Kraju Środka. Tylko, czy prowokowanie Chińczyków nie jest zbyt ryzykowne dla całego świata? Czy Amerykanie dobrze to skalkulowali?

Poniedziałek, 1 sierpień 2022 godz. 21:36

Wyobraźcie sobie, że tzw. \"metoda na wnuczka\" dotarła do Chin. Co prawda już wcześniej zdarzały się jakieś sporadyczne wiadomości, których celem było wyłudzenie jakiś informacji czy pieniędzy. Teraz jednak system oszustw jest zdecydowanie bardziej rozbudowany. Dotyczy praktycznie wszystkiego: sprawy związane z Covid, leczenie, ubezpieczenie, mieszkanie, kredyty, sprawy związane z policją itp. Oszuści potrafią się nawet podszywać pod chińską ambasadę. Informują Chińczyka, który mieszka na przykład w Polsce, że jego numer telefonu został użyty do wysyłania nieprawdziwych informacji o pandemii Covid w Chinach. Przedstawiciel ambasadora zapewnia, że później skontaktuje się z nami policja chińska, żeby nas przesłuchać w tej sprawie. Sugerują nam także współpracę, bo inaczej możemy mieć kłopoty w Kraju Środka. Co ciekawe na telefonie wyświetla się numer telefonu Ambasady ChRL w Polsce. Po kilkudziesięciu minutach dzwoni "policjant" z Szanghaju i wyświetla się chiński numer. Policjant zapewnia, że możemy zweryfikować jego numer, że dzwoni z posterunku, który zajmuje się naszą sprawą. Wiadomo chodzi o zastraszenie odbiorcy, sprawienie, że będzie przejęty, zdenerwowany, a dzięki temu będzie udzielał różnych informacji i popełni jakiś błąd. Wygląda na to, że chińscy kryminaliści przejęli system "na wnuczka" i oczywiście dostosowali go do swoich realiów, rozwinęli metody i zakres oszustw. Trzeba być naprawdę ostrożnym. Smartfony sprawiły, że jesteśmy wszędzie dostępni i jednocześnie wszędzie narażeni na śledzenie i oszustwo.

Sobota, 30 lipiec 2022 godz. 23:14

Biorąc pod uwagę sytuację w Chinach wszystko wskazuje na to, że jesteśmy w przedsionku poważnego kryzysu. Wielu chińskich dostawców szuka zamówień, w niektórych przypadkach nie trzeba nawet czekać długo na produkcję. Rynek nieruchomości też się załamuje. Niektóre firmy musiały zwolnić swoich pracowników, aby przetrwać. Przez zamknięcia i ograniczenia związane z Covid-19 branża gastronomiczno-rozrywkowa bardzo ucierpiała. Każdy, kto był w dużym chińskim mieście wie, że te miasta żyją nocą - bary, knajpy, restauracje, uliczne stragany, salony masażu. Te wszystkie miejsca prosperowały świetnie, a najwięcej klientów odwiedzało je w nocy. Teraz nadal są miasta, osiedla, gdzie w wyniku walki z koronawirusem ludziom zakazuje się wychodzenia z domu. To wszystko w jakiejś mikroskali odbija się na gospodarce Kraju Środka. Jeśli jednak zsumujemy straty tych małych firm, rodzinnych biznesów, sklepików, barów to myślę, że będziemy mieli poważny kryzys.

Niedziela, 6 luty 2022 godz. 06:16

Od 1 lutego mamy w Chinach Rok Tygrysa. Tygrys podobnie jak smok kojarzy mi się raczej pozytywnie, chociaż 2010 rok był dla mnie rokiem przewrotnym i niezbyt udanym. 12 lat temu, w 2010 roku (także Rok Tygrysa) świat podniósł się po kryzysie gospodarczym. Możemy mieć nadzieję, że w 2022 roku świat pokona wreszcie koronawirusa i wszystko wróci do normalności. Według astrologów jest to rok wodnego lub też mokrego tygrysa. Nie oznacza to bynajmniej powodzi. Azjaci twierdzą, że osoby zdeterminowane i ciężko pracujące odniosą sukces w Roku Tygrysa. Będzie to także rok dobry dla rodzin i związków. Pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że będzie to szczęśliwy rok, chociaż przesłanki ekonomiczne, inflacja na całym świecie, trudności związane z pandemią nie wróżą niczego dobrego.

Czwartek, 2 grudzień 2021 godz. 00:07

Niektórzy z Was zastanawiają się pewnie, jak wyglądają teraz podróże do Chin. Otóż, są bardzo utrudnione. Znajomy Chińczyk zrobił sobie taki "tour around the World" ;-), odwiedził Holandię, Niemcy, Czechy, później przelot do USA. Podróżował prawie miesiąc, na co dzień mieszka w Shenzhen, a wylatuje zwykle przez Hong Kong. Wraca teraz do Chin i... tutaj zaczynają się schody. Jest zaszczepiony (również w Europie się szczepił), ale i tak musi mieć negatywne testy w momencie przylotu do swojej ojczyzny. Poza tym obowiązkowo idzie na dwutygodniową kwarantannę. Nie ma tutaj żadnych dyskusji i musi spędzić 14 dni we wskazanym przez władzę ośrodku/hotelu, oczywiście na własny koszt. Jakby tego było mało to po tych 14 dniach powinien jeszcze 7 dni spędzić na kwarantannie domowej! Wyobrażacie sobie coś takiego? W Europie i USA nadal mamy sporo przywilejów i wolności. W Kraju Środka nie ma żadnych dyskusji w kwestii Covida, kwarantanny, obostrzeń. Zresztą nie tylko w tych kwestiach... Ma to swoje plusy i minusy, chociaż przeciętnemu Europejczykowi na pewno nie spodobałyby się takie rozwiązania. Nazwalibyśmy to pewnie "zamach na naszą wolność".

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone